Z cyklu „moja historia” ;)
Dzisiaj mam dla Was coś na rozweselenie :)
Był sobie listopad, roku 2013, do sklepów zaczęły spływać świąteczne, prezentowe kolekcje. Ach jaka ja byłam uradowana, latałam między stronami jak oszalała i porównywałam, który komplet ładniejszy i który najbardziej chciałabym mieć. Pour Moi? model Addicted zauroczył mnie w oka mgnieniu. Tak bardzo, że utożsamienie mego biustu z biustem modelki spadło na dalszy plan i dodałam go do ulubionych.
Nadszedł dzień 13 grudnia. Będąc rasową fanką mainsteamowej amerykańskiej wokalistki Beyonce oszalałam ze szczęścia, gdy niezapowiedzianie wydała nowy studyjny album na którym do każdego utworu nagrała oddzielny teledysk! Moim faworytem od samego początku był kawałek Haunted. Od razu wyłapałam, że Gwiazda w klipie ma na sobie komplecik luksusowej marki Agent Provocateur model Alina. Ehhh... Można pomarzyć, choćby ze względu na rozmiarówkę, nie mówiąc o cenach. Za jakąś chwilę w mojej głowie kliknął dynks odpowiedzialny za „no przecież” i przypomniało mi się o mojej liście życzeń i o tym, że jest szansa na poczucie się jak gwiazda, a co ;P Wtedy to już byłam na całego Addicted :D